Z Bartkiem …
nasza wspólna droga zaczęła się w listopadzie 2008 r., gdy z prośbą o przyjęcie Go do grona Podopiecznych Stowarzyszenia „Bliźniacy.org” zwróciła się Jego mama – Ania. Nie ukrywamy, iż sytuacja była dla nas – początkujących w działalności charytatywnej – ogromnym wyzwaniem. Wydawaliśmy się sobie dość niedoświadczeni, by wspierać tak doświadczonego w walce o życie chłopca. Szczęśliwie los zesłał nam dwie cudowne osoby – Bartusia i Anię, dla których najważniejsze było nie to, żeby dawać, ale żeby BYĆ … BYĆ RAZEM. Od tej chwili ta wspaniała Dwójka towarzyszy nam podczas wszystkich ważnych dla nas wydarzeń. Z Bartkiem zorganizowaliśmy i przeprowadziliśmy pierwszą charytatywną akcję świąteczną, w trakcie której wystąpił on u boku kwestującego Świętego Mikołaja (naszego pierwszego Podopiecznego – Maćka) w przebraniu renifera. Bartek był gościem specjalnym i bardzo wyczekiwanym na koncercie urodzinowym organizowanym z okazjiI-wszej rocznicy powstania Stowarzyszenia. Z Bartkiem planujemy przeżyć: wspólny wypad za miasto połączony z grillowaniem i degustacją osławionych ciast Ani, wakacje w Dębkach u Agi i Grzesia i wiele innych cudownych chwil. Jednak by to zrealizować potrzebna jest Wasza pomoc …
O Bartku …
rozmawiamy, myślimy nieustannie. Pamiętamy jeszcze stres towarzyszący
pierwszemu spotkaniu, który chyba bardziej towarzyszył nam niż
Bartkowi. Nasze lekkie zagubienie rozwiała niewiarygodna, jak na
wówczas 12-letniego chłopca, mądrość życiowa i spokój w podejściu do
tego, co go spotkało. On pozwolił nam zrozumieć, że pomimo choroby
należy Go traktować, jak każde inne dziecko – pozwolić na chwile
szaleństwa z Kajtkiem, przymknąć oko, gdy będzie podjadał czekoladowe
słodkości, kupić smakowitego hamburgera z McDonalds’a, kibicować w
ważnych dla Niego chwilach, nie tylko tych związanych z kolejnymi
wynikami badań. Choroba uniemożliwiła mu wykonywanie wielu wyczynowych
sportów, lecz powszechnie wiadomo, że jeśli ktoś rodzi się Mistrzem, to
z czasem znajdzie swoją dyscyplinę. W przypadku Bartka okazał się nią
być tenis stołowy, w którym (w przerwach między cyklami badań) odnosił
wielkie sukcesy. Rozgrywanym pojedynkom oczywiście kibicowaliśmy, choć
trzeba przyznać, że w trakcie sezonu meczowego Nasz Bartuś wiele czasu
nam nie poświęcał – cały harmonogram dnia podporządkowany był treningom
J Wpadając w odwiedziny z Anią po kilku spojrzeniach na zegarek zadawał
sakramentalne pytanie „Nie spóźnimy się na trening?”. Cóż było robić –
Oni jechali, a my trzymaliśmy kciuki zaciśnięte za kolejny sukces … tak
jak robimy to teraz Mistrzu …
Dla Bartka …
gwiazdkę z nieba … choć z pewnością i to byłoby mało. Mało, jak na
zrekompensowanie czasu bólu i goryczy, którego musiał i musi
doświadczać. Więc co? Co można dać choremu dziecku z dojrzałością
dorosłego? W ramach działalności statutowej Stowarzyszenia, dzięki
organizowanym zbiórkom, funduszom pozyskanym od sponsorów i prywatnych
ludzi dobrej woli, pomagamy w zapewnieniu środków m.in. na leki i
suplementy wspomagające, transport z miejsca zamieszkania do ośrodków
leczenia rozsianych po całym kraju, śledzimy nowinki naukowe w
poszukiwaniu wiadomości o wynalezieniu leku na to całe zło … jednak
zdajemy sobie sprawę, że dla Bartka i Ani najważniejsza w tym wszystkim
jest świadomość, że obok są ludzie, którzy ich wspierają i są z nimi
(może nie fizycznie, choć z pewnością wielu chciałoby zawitać choć na
chwilę do mieszkanka pod Lęborkiem, by wyściskać i wycałować naszego
Wojownika) myślą, modlitwą, słowem, uczynkiem, przekazując tym samym
moc pozytywnej energii. Ponieważ nasz Bartuś od dłuższego czasu
przebywa już w domu, pragniemy umożliwić mu realne odbieranie
wszystkich przejawów sympatii, które wzbudza, a które przekazywane są
głównie nam – członkom Stowarzyszenia. Dlatego uruchamiamy specjalną
akcję „e-kartka dla Bartka”, która ma na celu skierowanie za
pośrednictwem łączy internetowych (i pocztowych również) cudownej fali
pozytywnych uczuć bezpośrednio od Ludzi Dobrego Serca do Bartka. Uczuć,
które pomogą mu w tym najtrudniejszym dla niego okresie. A więc do
dzieła Kochani … tyle ile głów, tyle pomysłów na wyrażenie słów otuchy,
nadziei, miłości (czy to w formie listu, zdjęcia, krótkiego filmiku),
które można przekazywać na specjalnie dla Bartka utworzony i
udostępniony mu adres e-mail:
Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
Bartek czeka z niecierpliwością, a my życzymy jemu przepełnionej skrzynki dobrych wiadomości …
Członkowie Stowarzyszenia „Bliźniacy.org”
p.s. Dla zwolenników poczty tradycyjnej – o Was również pomyśleliśmy
– wszystkie listy dla Bartka można przekazywać na adres pocztowy
Stowarzyszenia z dopiskiem „dla Bartka” (gwarantujemy, że wszystkie trafią do rąk własnych adresata).
Stowarzyszenie Wspierające Osoby Dotknięte Chorobami Nowotworowymi „Bliźniacy.org”
ul. Sobieskiego 314/11
84-200 Wejherowo
**********************************************************************************
Historia choroby Bartka
Bartek zachorował jako 7-letnie dziecko. W 2003 r. stwierdzono u niego
nowotwór złośliwy nerki (guz Wilmsa) z przerzutami do płuc. Od momentu
zdiagnozowania choroby chłopiec przeszedł dwie serie chemioterapii,
radioterapię oraz 2 operacje usunięcia prawej nerki oraz fragmentu
lewego płuca w dzisiejszym Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku.
Niestety zabiegi te nie przyniosły pożądanych rezultatów. W maju 2008
r. w badaniu kontrolnym stwierdzono guz w lewym płucu. Chłopca poddano
2 cyklom chemioterapii, konsultacjom onkologicznym w Akademii Medycznej
we Wrocławiu (styczeń 2009 r.), po których ustalono dalszy przebieg
leczenia. W marcu 2009 r. po wykonaniu badania kontrolnego (tomograf
komputerowy) zdiagnozowano guz w lewym płucu zlokalizowany w tym samym
miejscu. Decyzją lekarzy AM we Wrocławiu poddano Bartka operacji
wycięcia kolejnego fragmentu lewego płuca (kwiecień 2009 r.) oraz
zakwalifikowano do autoprzeszczepu szpiku kostnego (ze względów
medycznych nie wchodził w grę przeszczep od dawcy niespokrewnionego),
który miał zostać przeprowadzony w Klinice Transplantacji Szpiku,
Onkologii i Hematologii Dziecięcej AM we Wrocławiu. Po zakończeniu
wstępnych przygotowań (m. in. podaniu chemioterapii) podjęto próbę
separacji komórek macierzystych, które miały zostać użyte do
autoprzeszczepu. Niestety w pobranym materiale nie znaleziono
wystarczającej liczby komórek. Druga próba również nie zakończyła się
sukcesem. Leczenie Bartka kontynuowano w UCK w Gdańsku, podając mu
kolejne serie chemioterapii. Jednocześnie przypadek chłopca
konsultowany był w ośrodkach leczenia w kraju i za granicą. Wykonane
pod koniec 2009 r. kontrolne badanie pozytonowym emisyjnym tomografem
komputerowym wykazało kolejne przerzuty.
Od dłuższego czasu Bartek przebywa już w domu.
» Brak komentarzy
Nie ma tu jeszcze komentarzy.
» Wyślij komentarz
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Zaloguj się lub zarejestruj.
|